Krucyfiks

cross-2713356__480

Tomasz Kucina

Krucyfiks-

 

potyczki z Krucyfiksem

szukanie na siłę nowych Plantagenetów
nikt dziś już nie potrafi być neowasalem pozwolić sobie 
na kolejne sto lat świętej wojny
i zaprzeć wiernych przekonań – Wiary i sumienia

nie będzie nowych czterdziestu asesorów 
cyklicznych Dziewic Orleanu 
kajdan i responsio mortifera

nieposzanowanie zasad obrzędowych i brak rewerencji
w dostępie do Krzyża czy Eucharystii
nowoczesne owoce pokusy
Wolność – Równość – i Braterstwo 
nieaktualne motto- niczym nature morte z obrazów Paula Cezanne’a

bo kto i gdzie stawia swoje
monumentalne pomniki Wolności? 
Statuy w oceanach? 
promuje własne ideały

persona & facere – metaforyczne uczłowieczenie zwierząt
ostatnią gilotynę personifikowano w 1977
a głowę na niej położył
sklonowany bretoński pan Cogito – piętnaście tysięcy razy 
i powieszono nawet świnię za zdradę ideałów

nędznicy?
kto cenił postęp życia wierzył w siłę i moc Krzyża?
wymyślił biskupa Myriel? 
kto wierzył w altruizm w niezachwiany optymizm Ludu i Republiki
zasady Gavroche’a?

czy zaprą narodowego bohatera Viktora Hugo
jego ulice – w każdym mieście Francji?

My nie malujemy „wieży babel” – bez przerwy – co siedem lat?

Holocaust

weeping-41879__480[1]

od autora:

Zamilcz, z krzywdy krzyczy cisza …

-

Tomasz Kucina

Holocaust-

 

odgonić zmysł – czasem sobie ich wyobrażam

papka z utartych neuronów

do czego dziś – porównać? -

jak hummus – ciecierzyca sułtana Saladyna w oparach gazu

albo

psychologiczna wojna Libanu z Izraelem o autorament nazwy

tak było wtedy – o jakiś mit – że zły szojchet

zagłada szechitą zarazy – po czulent czystej rasy?

po prostu geneza

i które słowo dobyć ze skarbca sezamu – by oddać sens

cierpienie – z ostrej przyprawy ludzkiej numerologii

bo treść to tylko papka – i o tej oni marzyli

tahini w niej czosnek Aszkenazyjczyków

odporny zmysł to świnia

bo krzywdy które im uczyniono – w chlewie cywilizacji.

 

 

Naturalizm

Wieś, Pole, Obuwie, Trawa, Nike

Tomasz Kucina

Naturalizm-

 

poza jak -poza- prozę

 

niehigienicznie w mowę wiązaną

i z win – w mimozę

zapachem siana wozem powożę

młode wieśniaczki

tu dobra zmiana natury stworzeń

koguta pianie słońca elana – dobry mój Boże

natura brudna – umorusana

walka o byt wola przetrwania – ktoś doi kozę

a drugi bosy boi się pana – i w polu orze

chlewiki pełne nierogacizny plewy i noże

zachody słońca rosa poranna

owies i zboże – gdzieś piękna panna

w łąki splendorze udaje zorzę – żółta dziewanna

studnie kieraty – wiosną Marzanna -

płynie do morza

szalony wiatr dmie w snopki siana – świnia na rożen

konie spocone – stajnie zawszone – grom sieje grozę

słomiane dachy drewniana Polska

żuraw przy studni wiadro na linach

brednie Darwina – instynkty hoże  

dwa jaja zniosła pod budą nioska

pan na pachołka – znowu batoży

uwiódł mu żonę bo cepem młócić nie chciała Gośka

tu polski Zola czyli Zapolska Dulska już grozi

Zbyszko na gumnie Gośce pomoże

słodkie ma usta

jak Jagna Antka wołała w brzózkach

czerwień korali i biała bluzka

potem na widły poszło w gospodzie

Żyd stawiał wódkę – ksiądz czynił gusła -

bywało gorzej.